Minima-liści

Liście w workach.

Jesienią w mojej leśnej miejscowości zawsze pojawia się problem z liśćmi. Jest tego sporo, dużo, za dużo. Przy grabieniu masa roboty, trzeba się przy okazji nieźle nadźwigać i naszarpać. Lecz paradoksalnie to nie wysiłek fizyczny bywa tutaj najgorszy – najgorsze jest to, że z nagrabionym urobkiem nie wiadomo co robić. Pisałem w ubiegłym roku o liściach „na wietrze historii”. Chodziło o wywózkę zaplanowaną … Czytaj dalej

Kto bogatemu zabroni?

Telewizor i antena.

Taka sytuacja: drugą czy trzecią godzinę sterczę w salonie samochodowym. Auto pojechało na serwis, mnie usadzono w wygodnym fotelu i poczęstowano kawą. Niedaleko stoi telewizor. Głos niby skręcony, ale i tak wyraźnie słychać tandetne popierdywanie audiowizualnego urządzenia. Na ekranie migają prymitywne teledyski. Staram się czytać książkę. Nawet mi się w końcu udaje dość mocno zagłębić w lekturę, to znaczy nadchodzi wreszcie czas, gdy … Czytaj dalej

Political (non)fiction

Strześniewski versus Sulej

Napisał do mnie jeden z czytelników, czy sądzę coś – a jeśli tak, to co? – o pewnym artykule w piśmie „Przegląd”. Artykuł (znajduje się tu) dotyczy Wacława Kuchnio „Spokojnego”. Autorem tekstu niejaki Tadeusz Bacia. Przyznam szczerze, że nie czytuję na co dzień lewackich pism. O istnieniu rzeczonego artykułu (choć to chyba za duże słowo – precyzyjniej należałoby raczej rzec: paszkwilu) nie miałem … Czytaj dalej

Wszyscy jesteśmy historykami

Olszynka Grochowska

Sprawy nieliterackie zaniosły mnie niedawno do Warszawy, a konkretniej – na Grochów. Jednak mając wolną chwilkę, nie mogłem oprzeć się pokusie obejrzenia Olszynki Grochowskiej. Raz – lubię podążać tropami historii, dwa – mocno zastanawiam się nad wpleceniem wątków powstańczych w drugi tom cyklu. Wprawdzie skłaniam się ku osadzeniu ich wokół powstania styczniowego, a nie listopadowego, no ale – jak rzekłem – skoro już … Czytaj dalej

15 złotych

15 PLN.

Przed premierą Abubaki wydawnictwo zwróciło się do mnie z pytaniem, czy mógłbym zasugerować jakichś blogerów, do których warto wysłać książkę. Nie mam szerokiego rozeznania w tzw. blogosferze, trochę na chybił trafił podałem kilka adresów tych, co kiedyś o moich publikacjach pisywali. Najwyraźniej był to błąd. Właśnie wyguglowałem pierwszą „recenzję”. Ksywę blogera przemilczę. Niestety ów człowiek kompletnie nie zrozumiał powieści… Na dodatek zaraz po … Czytaj dalej

Liście na wietrze historii

Jaruzelski wprowadza stan wojenny.

Koniec listopada. Grabię liście na podwórku, grabię na ulicy przy swoim ogrodzeniu. Pakuję do worków. Przechodzi sąsiad z pieskiem. Rozmawiamy oczywiście o jesiennym problemie – rok w rok tym samym: nadmiar liści. Fajnie mieszkać w lesie, ale jednak coś z tymi workami trzeba później robić. Pan z naprzeciwka żali się, że kiedyś liście palił, ale pogrożono mu policją, bo dym, bo ogień, bo … Czytaj dalej

Businesswoman

Kasa

W działach sportowych rozmaitych mediów natykam się na uporczywie podawaną informację o zwycięstwie A.Radwańskiej w tenisowym turnieju w New Haven – że zacytuję – „z pulą nagród 695,9 tys. dol.”. Okej, gratulujemy biznesowego sukcesu. Tylko dlaczego tego typu info w szpaltach sportowych? Co ta pani ma wspólnego ze sportem – doskonale pokazała na IO w Rio (a wcześniej w Londynie oraz Pekinie). Za … Czytaj dalej

Jazda na koksie

Strzykawki

A jednak. Wykrakałem. Nie minął tydzień od mojego wpisu na inaugurację igrzysk w Rio, a już jest heca z dopingiem. Że coś takiego w ogóle wyniknie – uważałem za dość prawdopodobne, ale że z Polakami w rolach głównych – tego naprawdę nie podejrzewałem! Zwyczajnie w pale się nie mieści, że trzech polskich olimpijczyków (w tym urzędujący mistrz z Londynu!) jechało na koksie. Lecz … Czytaj dalej

Reanimowanie oświaty

Tablica szkolna

Tuż po zakończeniu roku szkolnego gruchnęła wieść o planowanej przez MEN reformie – likwidacja gimnazjów, powrót ośmioletniej podstawówki, powrót czteroletnich liceów. Zasadniczo popieram. Oczywiście jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach, dlatego nie deklaruję poparcia bezwarunkowego, nie ulega jednak wątpliwości, że coś z tym fantem zrobić należy. I to koniecznie, bo poziom współczesnego szkolnictwa jest żenujący. Będąc przez 15 lat nauczycielem (zawodówka i technikum), … Czytaj dalej

Godzina piąta minut trzydzieści

Jak zostałem bażantem

Tydzień temu wspominałem o rocznicy ukazania się płyty muzycznej Zbieram na piwo, dzisiaj nasuwa mi się inna jubileuszowa data – dzień wyjścia do cywila. Dokładnie 29 czerwca 2001 wbili mi w książeczce wojskowej tak zwaną rezerwę. Opuściłem koszary, półroczny okres służby dobiegł końca. Cieszyłem się wtedy jak dziecko. Wspomnienia, doświadczenia i przemyślenia (określenie „przygody” byłoby chyba jednak pewnego rodzaju nadużyciem) spisałem następnie w … Czytaj dalej