Odkłamywacze

Znalazłem w skrzynce na listy gminny periodyk – „Kurier Porajski”. Ładnie wydany (na papierze kredowym), ładnie opakowany (w zgrabną folijkę). Żaden deszcz mu nie zaszkodzi. No, no… Najlepsze jednak to, że w bramę – nie wiedzieć czemu – wciśnięty był także drugi egzemplarz. Rozglądam się. U sąsiada pomieszkującego w leśnej miejscowości jedynie okresowo (latem) – tak samo. Też dwie sztuki. W innych bramach, przy posesjach w ogóle niezamieszkanych – identyko. Nic, dumam sobie, jest w tym jakiś rozmach. Wszędzie bielą się „Kuriery”, bielą się aż miło. Jak szaleć, to szaleć. A co! Myślę sobie: czyżby jakaś zmasowana akcja informacyjna? Chyba tak. Bo cóż innego? Ale zaraz potem przychodzi opamiętanie i dumam już sobie jednak trochę inaczej: właściwie po jaką cholerę i na czyj koszt taka zabawa w zaśmiecanie gminy?

Nic, zabieram oba moje „Kuriery”, wracam do domu, siadam przy kawce, oddaję się lekturze.

Poraża już okładka. Wielkimi literami „Kurier” grzmi: ODKŁAMUJEMY FAKE NEWS! Na wszelki wypadek okładka podaje również informację, że owo „fake news” należy rozumieć jako „nieprawdziwe informacje”. Okej, spoko, racja. Może się zdarzyć i tak, że ktoś nie wie, zwłaszcza starsi mieszkańcy gminy mogą się nie orientować. Że tak powiem – niezinternetowani mogą nie skumać czaczy.

Ale na okładce miażdży co innego. Na przykład wiadomość o wyemitowaniu „obligacji” przez zadłużoną po uszy gminę, która zostaje przedstawiona jako niewątpliwy sukces (mamiąc czytelnika enigmatycznymi „inwestycjami” i „korzystną restrukturyzacją zobowiązań”). Pada też wzmianka o „przyjęciu budżetu” i pozytywnej opinii RIO, podczas gdy RIO bacznie gminie się przygląda od dłuższego czasu, RIO zakwestionowało tak zwany program naprawczy i to samo RIO nakazało oszczędności. Ale nic, mamy info o „prawie 16 mln zł” na nowe „inwestycje” – i wykrzyknik na końcu. Znaczy sukces.

Najbardziej rozbraja jednak pouczenie, że „prawda tylko na” – i poniżej mamy szczegółowo wypunktowane, kto (co?) podaje prawdę: facebookowy fanpejdż gminy, strona gminy, no i oczywiście strona internetowa urzędu gminy. Tylko te źródła podają prawdę. Inne jakoby nie.

Od razu przypomniał mi się Krzysztof Kononowicz oraz jego brawurowy występ w jednym z filmików (w autokarze, w drodze na wysypisko śmieci – można znaleźć na YouTube), kiedy to niedoszły prezydent Białegostoku poucza pasażerów, co czytać, a czego nie czytać.

– Te ulotki – mówi Konon – to jest bzdura. Tego nie czytać. Ja dam swoje ulotki – prawi dalej. – To czytać.

Zbliżoną retorykę proponuje mieszkańcom gminy wójt oraz jego zaufani redaktorzy. Prawda tylko u nas. Gdzie indziej – nieprawda. Tego nie czytać.

Niestety w środku „Kuriera” jest jeszcze gorzej, a obawy wywołane pobieżnym przeanalizowaniem okładki urzeczywistniają się w pełni. Szybko wychodzi na jaw, że za „fake news” redakcja „Kuriera” rozumie wszelkie informacje nieprzychylne wójtowi.

W takcie lektury dowiadujemy się na przykład, że prawie dwukrotny przerost zatrudnienia w gminnym urzędzie w okresie panowania obecnego wójta należy rozumieć jako sukces. Zdobycz. Osiągnięcie. Cholera wie, za co właściwie należy takowe zjawisko rozmnażania przez pączkowanie urzędniczej ferajny brać, niemniej na pewno za coś pozytywnego (czemu towarzyszą wytłuszczone litery i nieomal socrealistyczne hasło: WIĘCEJ ZADAŃ = WIĘCEJ LUDZI). Okej. Skoro tak, niech będzie, że sukces. Wierzę na słowo.

Mamy też o budżecie gminy i obligacjach, które zostały uchwalone w kuriozalnych okolicznościach (pierwsze posiedzenie tak zwanej Rady Gminy ich nie zatwierdziło, dopiero drugie, „nadzwyczajne”, zwołane w trybie pilnym, w niespełna 24 godziny od pierwszego – i tu nasuwa się pytanie: co się takiego wydarzyło, że zwołano drugie „nadzwyczajne”? Czyżby należało każdemu radnemu z osobna przemawiać do rozsądku, żeby zweryfikował swoje stanowisko?). Naturalnie też sukces, bośmy radnych przekonali. Zgodnie zadłużamy następców (bo chodzi o lata 2026-2033), ale kto by się tym przejmował, skoro dalej można hulać?

Dalej mamy m.in. zapewnienie, że gmina wypłaca pracownikom rzetelnie wszystkie należności. Nie wątpię. W końcu WIĘCEJ ZADAŃ = WIĘCEJ LUDZI. Trzeba więc liczyć się z tym, że WIĘCEJ KASY pójdzie na gaże. Jest solenne zapewnienie, że urząd gminy to rzetelny pracodawca, który „dba o swoich pracowników”, że „zatrudnia wszystkich uczciwie i legalnie”, że „przestrzega regulaminów” et cetera. Jasne że tak. WIĘCEJ ZADAŃ = WIĘCEJ LUDZI.

W „Kurierze” znajdziemy też skargę na TVP Katowice, które z jakiegoś powodu nieładnie przedstawiło gminę i pana wójta. Masz ci los. Ktoś nawarzył piwa (pozaciągał horrendalne długi), a kiedy zaczynają się tym interesować media wykraczająca zasięgiem poza gminny grajdołek, to się trzeba pożalić. Jacy oni niedobrzy, jacy stronniczy. Tam się nie znają, oni nas szkalują. Prawda tylko u nas.

Jest o zajadłych bojach sądowych z „Gazetą Demokratyczną” (powiatowy miesięcznik), która jakoby „nie ustaje w próbach dyskredytowania organów gminnych” – itp., itd. Oni też niedobrzy. Też się uwzięli. Tych nie czytać. Prawda tylko u nas.

Znajdziemy ponadto zapewnienie, że gmina nie jest zadłużona na 30 mln zł (ohydne fake news!), a jedynie na „niecałe 24 mln zł”. Super. Można odetchnąć z ulgą. Co tam 24 mln złotych? Lajcik. Wprawdzie 8 lat temu, kiedy miłościwie nam panujący wójt obejmował urząd, gmina jakoby nie posiadała długów, a teraz mamy lekkie manko, ale to przecież też jest niewątpliwy sukces, bo długi wynoszą „niecałe 24 mln złotych”, a nie fejkowe 30 mln. A że na dodatek udało się je przekazać w spadku następcom (obligacje do wykupienia w latach 2026-2033), to już w ogóle luzik i gra muzyka. Jak na Titanicu.

Nie mam sił zagłębiać się dalej w te bzdety. Szkoda czasu. Rewelacja goni rewelację. Porażki przedstawiane jako oczywiste sukcesy. Jak za Gierka. Do jakiego odbiorcy adresowany jest ten bełkot (to znaczy rzekome „odkłamywanie”)? O jakim IQ? Nie mam pojęcia. Słodka tajemnica redakcji. A że ze stopki redakcyjnej wynika, że poszło tego w świat dwa i pół tysiąca egzemplarzy, to można westchnąć tylko tyle: ożeż w mordę! Mają rozmach, nie?

I co? I nic. Kolejne marnotrawstwo, chociaż zdaniem RIO w podążającej ku bankructwu gminie przydałyby się jakieś oszczędności. Jak to mówią: obiecanki-cacanki. Może ktoś kiedyś zacznie wreszcie oszczędzać, a może i nie. Tego nigdy nie wiesz, kiedy głosujesz.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *