Oflagowani

Ruszyły piłkarskie mistrzostwa, niedzielni kibice mają swoje święto. Od razu zaznaczam, że i ja się do takowych zaliczam (znaczy tych niedzielnych), chociaż samochodu swojego we flagę nie przyozdobiłem i przyozdabiać nie zamierzam. Ale cieszę się, że wokół jest wesoło i kolorowo.

Poza oflagowanymi i nieoflagowanymi społeczeństwo dzieli się ponadto na zainteresowanych oraz niezainteresowanych w różnym stopniu. Celowo podkreślam tutaj kryterium stopnia „zainteresowania”, gdyż bywają tacy, co kpią otwarcie z kibicowskiego święta i tak zwanej piłki kopanej, ostentacyjnie się od niej odcinając. Na przekór, a jakże! Nie po cichu, nie dla siebie, lecz na pokaz… Po co? Nie wiem. Chyba w celu poprawienia samopoczucia tudzież samooceny.

Osobna kwestia to zakodowanie mistrzostw. W kanale otwartym za dużo nie pooglądasz, chcesz śledzić całościowo – zapłać. Nie potępiam, nie ganię. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Z tym płaceniem za transmisję to w zasadzie standard, wolny rynek i tak dalej, wiadoma rzecz. Ale trochę przykre, że nie każdy Polak legalnie obejrzy sobie na żywo i za darmo wszystkie meczyki. Gdzie indziej, o ile się orientuję, aż tak pazernie do sprawy nie podchodzą. Cóż – co kraj, to obyczaj.

Ja natomiast dawno już przeobraziłem się w kibica niedzielnego, jak stało we wstępie, toteż właściciel praw transmisyjnych na mnie akurat nie zarobi. Sorry. Kompleksowanego ogarniania mistrzostw nawet nie rozważałem. Nie mam czasu, nie mam nerwów. Będąc nastolatkiem czy studentem, śledziłem uważnie, spisywałem wyniki, tworzyłem rozmaite statystyki, kolekcjonowałem sportową prasę, nie przepuściłem niczego istotnego (w stylu letnie czy zimowe IO albo piłkarskie MŚ czy ME). Jednak mi przeszło. Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak. Kibicowski entuzjazm wypalił się, toteż na dziś sprawa wygląda tak, że z piwkiem w dłoni – jak znakomita większość oflagowanych rodaków – głównie podczas starć rodzimej reprezentacji zasiadam przed telewizorem. Reszty nie oglądam, a ciekawostki, doniesienia, przewidywania specjalistów, komentarze, opinie etc. tylko z grubsza doczytuję w internecie.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *