Raptem

Trwają prace redaktorskie nad nową publikacją. Nagle pani redaktor zauważa, niejako na marginesie, że chyba bardzo lubię słówko „raptem”, skoro je tak często stosuję. Uwaga ta zastanawia mnie. Czy ja wiem? Czy rzeczywiście aż tak często? Czy faktycznie lubię? Być może. Z całą pewnością nie unikam.

Niedługo później wpadam na właściwy trop, po czym teoria sama mi się w głowie klaruje: nadmierne stosowanie archaicznego i niemodnego przysłówka „raptem” wynika z fascynacji książkami Tadeusza Konwickiego (coś jak aranżacyjne przyozdabianie własnych nagrań na modłę ulubionych płyt). Proste? Proste!

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *