Tygryskowi zapaleńcy

Krótko i na temat. Polecam dwa przedsięwzięcia związane z żółtym tygrysem, które pojawiły się stosunkowo niedawno – bardzo profesjonalnie przygotowany zbiór informacji o tomikach (z września 2021) oraz obiecująco zapowiadający się serwis internetowy (z marca 2022). Ponieważ oba zjawiska zaliczyć należy do projektów nowatorskich, a jednocześnie stanowiących wytwory zapaleńców-kolekcjonerów, którzy w pewnym sensie mnie ubiegli – szczerze gratuluję autorom. Tak efektów, jak i wytrwałości. Cieszę się, że tematyka jest podejmowana. Sam poszedłem w stronę czysto pisarską, tzn. luźnego kontynuowania serii, gdyż ani na skrupulatne katalogowanie, ani tym bardziej na uruchamianie serwisów nie ma czasu, jednak mocno kibicuję wszelkim pasjonatom okołotygryskowym.

A owe godne uwagi projekty to:

  • katalog tematyczny (z opisami zawartości, a więc rzecz bez precedensu), który został udostępniony przez autora za darmo i znajduje się pod linkiem:

  • serwis internetowy, który funkcjonuje pod adresem:

http://żółty-tygrys.pl

Zachęcam do przeglądania, wypowiadania się w komentarzach, dodawania własnych opinii/recenzji/spostrzeżeń. Ja ze swej strony, na dobry początek, zamieściłem wpisy przygotowane na potrzeby niniejszego bloga, oczywiście te tyczące książeczek z tygrysem (Hasła nie będzie, Ostatni szwadron, Gorący las, Żyjące mury), a także krótkie notatki opublikowane niegdyś w serwisie Lubimy Czytać, gdzie już wprawdzie zaglądam sporadycznie, lecz opinie zostały:

Ciężko mi tę książeczkę ocenić. O ile wątek „beletrystyczny” słabiutki, właściwie nie ma nad czym się rozwodzić, o tyle historyczny kreśli w sposób – nazwijmy to – umiarkowanie wyczerpujący zarys sytuacji, w jakiej znaleźli się gdańscy pocztowcy pod koniec sierpnia 1939 roku. Dla znawcy tematu nic nowego ta książeczka raczej nie wniesie, laikom rozszerzy z pewnością wiedzę o dramatycznym epizodzie kampanii wrześniowej. Czyta się lekko, choć walorów literackich trudno byłoby się tutaj dopatrzeć. Są literówki, ufam że ustrzeżono się błędów rzeczowych. Daję 4/10, głównie z sentymentu do serii oraz legendarnego znaczka Żółtego Tygrysa dumnie widniejącego na okładce. Trzymam kciuki, aby powiódł się zamysł reaktywowania serii, którą dobrze pamiętam z dzieciństwa.

Urzekająca propaganda. Bohaterscy i nieskazitelni utrwalacze „władzy ludowej” versus podstępni i bezwzględni „bandyci” z „reakcyjnego” podziemia. Że też takie rzeczy wydawano jeszcze w 1980 roku? Masakra. Raczej tylko dla badaczy tematu, ewentualnie dla najbardziej zagorzałych fanów Żółtego Tygrysa.

Dobrze napisany „tygrys”, bez wstawek propagandowych i przekłamań. Wart odnotowania nietypowy epizod kampanii wrześniowej – akcja zaczepna w głąb terenu nieprzyjaciela. Choć bez większego znaczenia militarnego, nosi w sobie pewien wymiar symboliczny. Przedsięwzięte natarcie wykazało ponadto, że kompletnie zaskoczonych Niemców można było również atakować na ich terenie.

Językowo nawet nie takie złe, bywały znacznie toporniej napisane tygrysy, czyta się nieźle i szybko, tyle że tekst aż kipi od propagandy. Nieugięci bohaterowie z lasu – oczywiście sami komuniści i ich akolici. Gdyby nie jedno czy dwa zdania rzucone mimochodem pod koniec, z książeczki wynikałoby jasno, że na Białostocczyźnie nie było innych formacji partyzanckich – tylko prosowieckie.

Propaganda w wersji ekstremalnej. Paszkwil jakich mało, momentami zupełnie alternatywna rzeczywistość, jaką kreuje autor opracowania. Nijak ocenić tego się nie da. Sięgnąłem tylko i wyłącznie dlatego, że badam temat skażenia tygrysów pod kątem „utrwalania władzy ludowej”. Tutaj peanów na cześć utrwalaczy nie brakuje = zohydzania partyzantki antysowieckiej pod dostatkiem. Jeden z najpaskudniejszych tygrysów. Polecam jedynie zapaleńcom, czytelnikom „normalnym” (że się tak wyrażę) stanowczo odradzam. Szkoda czasu na tego typu gnioty.

Dzieje Werwolfu na Śląsku w latach 1945-1946. Główny wątek koncentruje się wokół Bolesławca. Narracja pobieżna, wyidealizowane postacie z UB. Bardzo przeciętny tomik.

***

Przy okazji przypominam o nieco starszym przedsięwzięciu, lecz bardziej efektownym, jak gdyby pełniejszym, bo pieczołowicie rozwijanym od wielu lat: Ilustrowanym Katalogu Serii Wydawniczych, którego autorem jest Marcin Dąbrowski. Doprawdy trudno przystępować do rzetelnego kompletowania serii z tygrysem, nie znając tego opracowania. Absolutny „must have”! Szerzej na ten temat pisałem w maju ubiegłego roku. Gorąco polecam.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.