Skrupulant MSN

Rozbawiła mnie adnotacja, jaką przypadkowo odkryłem przy opisie jednej ze swoich książek w popularnym serwisie Lubimy Czytać. Otóż chodzi o „praszczura” Jednostki liniowej – pseudotygryska Uwaga! Po sygnale wydanie broni. Generalnie stare dzieje, rok 2005, żart wydawniczy polegający na stylizacji książeczki z niedługim opowiadaniem na pozycję à la Biblioteka Żółtego Tygrysa. Oczywiście poza tematyką (żołnierze) oraz batalistycznym zakończeniem (parodia bitwy) nie ma ona nic wspólnego z żółtym tygrysem. Ale był czas, że wzbudzała pewnego rodzaju entuzjazm wśród stęsknionych jakichkolwiek „tygrysich” nowości fanów kultowej serii. Ba, Uwaga! Po sygnale wydanie broni trafiła nawet do Ilustrowanego Katalogu – wprawdzie jako pozycja „nietypowa”, aczkolwiek przez autora opracowania formalnie zakwalifikowana. No i tak sobie było przez wiele, wiele lat…

Aż teraz jakiś wnikliwy redaktor Lubimy Czytać pokusił się o uwagę przy mojej Uwadze!. Redaktorski przypis brzmi następująco:

„UWAGA
Książka nie została wydana w serii Żółty Tygrys. To tylko taki pomysł autora. (MSN)”

Są inicjały, a zatem pewnie dałoby się jakoś ustalić personalia owego skrupulanta. Tylko po co? Jeden pedant wystarczy, ja tam dociekał nie będę. Niemniej co się uśmiałem, to się uśmiałem. Czyżby pan MSN nigdy nie słyszał o pojęciu pastiszu? Jakoś wybrnął, „taki pomysł autora”, spoko. Jednak odsunąwszy na bok prześmiewczy ton, smutno robi się człowiekowi na duszy, bo wnioski z obserwacji płyną raczej niewesołe. Gdy się już bierzesz, panie kolego MSN, za modyfikowanie katalogowych opisów, dobrze byłoby mimo wszystko operować ciut bogatszym słownictwem niż „taki pomysł”… Ot, poziom dzisiejszych „redaktorów”, względnie „bibliotekarzy”. Szkoda słów.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *