Zaliczkę wziął, tekstu nie dostarczył

W posłowiu do powieści Wilk Marka Hłaski wyczytać możemy, że młody pisarz zaliczkę za tę książkę wziął (w 1954 roku), lecz tekstu nie dostarczył. Musiało minąć 60 lat, aby doszło do wydania. A do wydania doszło, bo zgodnie z umową Hłasko tekst jednak przygotował. I to nie byle jaki!

No właśnie. Tyle że w międzyczasie mu przeszło, rozmyślił się, zajął innymi utworami, a powieść o marymonckim młodzieńcu z lat międzywojnia odłożył do szuflady i definitywnie zrezygnował z jej opublikowania. Wkrótce potem, jak wiemy, wyemigrował z Polski, nigdy już nie wrócił, a Wilk pozostał tylko i wyłącznie niewydanym rarytasem w ocalałych po pisarzu archiwaliach. Dlaczego?

Autor posłowia, Radosław Młynarczyk, sugeruje, że zadecydowały względy ideologiczne. Trudno się z tą tezą nie zgodzić. Młody Hłasko, licząc na wydanie książki, nie mógł bowiem w epoce socrealizmu nie napisać ciepło o bohaterskich komunistach, a przecież z przekonania komunistą nie był. Żeby było romantycznie i ckliwie – wybrał lata trzydzieste, wojujący i jednocześnie zakazany w ówczesnej Polsce komunizm, a wraz z nim walkę z bezdusznym kapitalizmem. Bój, jaki prowadzili dziarscy marymonccy towarzysze… Wykalkulował sprytnie, choć przedwojennych realiów nie znał, nie mógł, za młody był, za późno się urodził. Musiał więc przeprowadzić – jak to dzisiaj ładnie mówimy – rozległy risercz. W zasadzie jedyny raz, bo przecież zazwyczaj pisał z głowy – czyli z tego, co przeżył sam, co zaobserwował na własne oczy i co usłyszał na własne uszy.

Efekt uzyskał naprawdę dobry. Biorąc pod uwagę fakt, że miał wtedy lat około dwudziestu, powiedziałbym nawet, że rezultat godny podziwu. Każdemu początkującemu prozaikowi życzyłbym, aby tak barwnie, tak wyraziście i tak profesjonalnie pisał w tak młodym wieku. Literacko książka udana, bardzo przypadła mi do gustu, ideologicznie natomiast – hm… No co tu dużo mówić – niekoniecznie. Psuje to oczywiście jej odbiór, jednak nie można zapominać o ówczesnych realiach Polski Ludowej i marzeniach młodego chłopca, który chciał w niej zaistnieć jako pisarz. No i o tym, że ostatecznie Hłasko jednak za życia tej powieści nie wydał. Kiedy tylko zapanowała względna „odwilż”, autor do druku skwapliwie teksty posłał inne. Wilka najwyraźniej się wstydził, a jeżeli nie wstydził, to przynajmniej nie zamierzał się z nim publicznie obnosić.

Po wielu latach powieść trafiła jednak do czytelników. I dobrze. Na pewno spuścizny Hłaski nie psuje (w sensie powszechnie dostępnej bibliografii). Wręcz przeciwnie – wzbogaca ją i urozmaica. Krótko mówiąc, wydawniczy rarytas. I to nie tylko dla zagorzałych fanów Hłaski.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *