Kwiecień plecień
We wtorek spadło dużo śniegu. Moja leśna miejscowość ucierpiała dotkliwie. Sosny łamały się jak zapałki. Zrywało kable. Drżałem o dach, na szczęście nic większego na dom nie spadło. Ale elektryczności nie było przez dwie doby. Zimno, ponuro. Pozrywało światłowody, odcięło internet. Nie dość, że komórka notorycznie gubiła zasięg, … Czytaj dalej








