Kilka wskazówek dla grzecznych dziewczynek

Rafał Socha to przede wszystkim pisarz. Słychać to w tekstach – oryginalnych obserwacjach i notatkach z (nie)rzeczywistości. Ilustrują je bezpretensjonalne melodie zagrane w starym, dobrym stylu lat osiemdziesiątych. Mr. Zoob, Sztywny Pal Azji, Ziyo czy Malarze i Żołnierze to pierwsze skojarzenia nasuwające się zaraz po pierwszych taktach utworu tytułowego. Ale to wcale nie zarzut – to bardzo fajnie, że ktoś pamięta o tym naprawdę ważnym rozdziale w historii muzyki i w inteligentny sposób czerpie z tamtej tradycji.
Tytułowe Kilka wskazówek dla grzecznych dziewczynek muzycznie to lekki kawałek z chwytliwym refrenem do poskakania. Rozbudowana, trwająca ponad siedem minut Notatka z fazy REM to rozbujany zapis (nie)rzeczywistości o świcie, punktowany pianinem i podlany ciepłą jak poranna kawa gitarą. W sumie cała płyta to doskonała propozycja dla poszukiwaczy starego w nowym i nowego w starym.
/nota wydawcy/

* * *

KILKA WSKAZÓWEK DLA GRZECZNYCH DZIEWCZYNEK

Jałowe te moje wypady
Do ciebie brudnymi autobusami
Czekać już nie daję rady
Zwłaszcza wtedy, kiedy zostajemy sami

Trzymanie za ręce, herbata
Ja nie po to wydaję na bilety
Zapytaj się, czy twój tata
Nadaremnie jeździł kiedyś do kobiety

Może mama ci podpowie
I jak na granicy krowie
Wytłumaczy, co masz robić
Żeby chłopak chciał przychodzić
A jak duma cię rozpiera
Lepiej szukaj innego frajera

Życie to nie metafizyka
Nie zmienią tego twoje zabobony
Zegar biologiczny tyka
A niedługo zaczną dzwonić także dzwony

Może mama ci podpowie
I jak na granicy krowie
Objaśni, że nawet głupi
Kota w worku dziś nie kupi
Mój entuzjazm spadł do zera
Szukaj sobie innego frajera

* * *

NOTATKA Z FAZY REM

Nienawidzę wschodów słońca, które
Zabierają mi jej wizerunek
I świadomości, co żrący ma smak
Że to nie tak, że to nie tak

Rzęsisty deszcz za kołnierz wpada mi
Umykam chyżo pod balkonami
Raptem przy strudze wody ona wie
Jak wołają na mnie ludzie

Dotykam jej aksamitnej dłoni
Zapewniam, że nie posiadam broni
Wtem zjawia się muskularny typek
Przerośnięty jak oscypek

Spadać każe mi gdzie pieprz wyrasta
Opieram się i wyrywam chwasta
Ale jej nie ma już na ulicy
Tłum kolesiów za mną krzyczy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *